Bulwersujący przypadek
15 sierpnia portal Wirtualna Polska podał bulwersującą informację o problemach sygnalistki z Instytutu Pileckiego. Dziennikarze Paweł Figurski i Patryk Słowik ujawnili, że poufny list sygnalistki do minister kultury ministerstwo przekazało osobie, której dotyczyło zgłoszenie. Autorka listu Hanna Radziejowska została odwołana ze stanowiska kierownika niemieckiego oddziału Instytutu Pileckiego.
W odpowiedzi Ministerstwo przekonuje, że kobieta nigdy nie została objęta ochroną dla sygnalistów, a status przyznano jej przez pomyłkę. E-mail potwierdzający zastosowanie ustawy o ochronie sygnalistów miał wysłać nieupoważniony pracownik.
W tym artykule nie będą zajmował się rozstrzyganiem o ewentualnej winie, ponieważ życie zawodowe nauczyło mnie tego, że trudno to ocenić bez dostępu do pełnej dokumentacji sprawy.
Sprawę z urzędu ma podjąć Prezes UODO.
Zajmijmy się jednak problemem, czy osoba zgłaszająca naruszenie prawa, podlega jednak jakiejś ochronie, nawet jeżeli jej zgłoszenie nie spełnia wymogów ustawy ochronie sygnalistów?
Jasny tryb wstępnej weryfikacji zgłoszenia
Co mówią przepisy?
Dla zgłoszeń zewnętrznych (a z takim mieliśmy tu do czynienia) ustawa określa precyzyjny tryb wstępnej weryfikacji zgłoszenia.
Osoby uprawnione do przyjmowania zgłoszeń muszą zbadać trzy przesłanki:
- czy informacje o naruszeniu prawa uzyskano w kontekście związanym z pracą?
- czy zgłoszenie dotyczy naruszenia prawa w zakresie 17 dziedzin wymienionych w art. 3 ust. 1 ustawy?
- który organ publiczny jest właściwy dla rozpatrzenia zgłoszenia?
W omawianym przypadku mamy pewność odnośnie do pierwszej przesłanki. Zgłaszająca była pracownikiem Instytutu Pileckiego.
Nie wiemy dokładnie, jakich naruszeń prawa dotyczyło zgłoszenie. Warto pamiętać, że sprawy z zakresu prawa pracy, w tym mobbing, nie są objęte zakresem stosowania ustawy.
Z drugiej strony mamy też w ustawie pewne pojemne kategorie. Na przykład naruszenie „interesów finansowych Skarbu Państwa Rzeczypospolitej Polskiej” może wynikać z nieprawidłowości różnego rodzaju, które same w sobie nie muszą być objęte zakresem stosowania ustawy.
Ponieważ nie znamy dokładnie przedmiotu zgłoszenia nie jesteśmy także w stanie ocenić, czy organem właściwym było Ministerstwo Kultury? Jednak należy założyć, że dla większości naruszeń prawa w podległej jednostce jest ono właściwe dla wyjaśnienia sprawy z tytułu nadzoru.

Zapraszam na kurs online dostępny całą dobę przez cały rok. Sprawdź szczegóły
Jaki byłby prawidłowy tryb postępowania, określony w ustawie?
Jeżeli są spełnione wszystkie trzy przesłanki, to sygnalista otrzymuje potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia do rozpatrzenia. Takie potwierdzenie jest jednocześnie potwierdzeniem tego, że obejmuje go ustawowa ochrona.
Jeżeli są spełnione pierwsze dwie przesłanki, ale właściwy jest inny organ, to zgłoszenie jest przesyłane do właściwego organu, a sygnalista otrzymuje informację, do którego organu przekazano jego zgłoszenie. Taka informacja też pośrednio świadczy o tym, że sygnalista podlega ustawowej ochronie.
Jeżeli nie są spełnione pierwsze dwie przesłanki (zakres prawny + kontekst związany z pracą), to ustawa bardzo wyraźnie reguluje tryb postępowania organu, do którego wpłynęło zgłoszenie, a mianowicie:
organ informuje sygnalistę o odstąpieniu od rozpatrzenia zgłoszenia zewnętrznego, podając ustalenia ze wstępnej weryfikacji zgłoszenia.
Dodatkowo organ może poinformować sygnalistę, że informacja objęta zgłoszeniem podlega rozpatrzeniu w trybie przewidzianym w przepisach odrębnych, w szczególności jako przedmiot powództwa cywilnego, zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, skargi do sądu administracyjnego, skargi, wniosku lub petycji, lub może zostać przedstawiona właściwym organom do rozpatrzenia w innym trybie.
(Reguluje to art. 32 ust. 5 i 6 ustawy w zw. z art. 34 ust. 2)
Zauważmy więc, że gdy organ uzna, że zgłoszenie nie podlega rozpatrzeniu w trybie ustawy o ochronie sygnalistów to nie ma żadnej podstawy prawnej, aby samodzielnie nadać zgłoszeniu bieg w innym trybie lub samodzielnie przekazać zgłoszenie do rozpatrzenia przez inny organ.
Takie zapisy są w pełni logiczne z punktu widzenia ochrony sygnalistów, która nie występuje w innych trybach. Dlatego to sygnaliście zostawia się ewentualną decyzję odnośnie do zastosowania innego trybu, który może się wiązać dla niego ze zwiększonym ryzykiem działań odwetowych.
Pomyłka prawna sygnalisty nie pozbawia go ochrony
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden przepis.
Artykuł 6 ustawy stanowi, że „Sygnalista podlega ochronie … pod warunkiem że miał uzasadnione podstawy sądzić, że informacja będąca przedmiotem zgłoszenia … stanowi informację o naruszeniu prawa”.
Otóż ustawa o ochronie sygnalistów bywa zawiła, a zakres dziedzin prawnych stosowania ustawy może budzić często wątpliwości.
Przepis ten należy więc rozumieć tak, że pomyłka sygnalisty, który nie musi być prawnikiem, co do tego czy dana sprawa jest objęta stosowaniem ustawy, czy też nie, nie zdejmuje z niego ochrony.
W konsekwencji może dojść do sytuacji, w której organ uzna, że zgłoszenie nie podlega rozpatrzeniu w trybie ustawy o ochronie sygnalistów, ale sygnalista będzie objęty ochroną, ponieważ jako nieprawnik miał uzasadnione podstawy sądzić, że informacja będąca przedmiotem zgłoszenia stanowi informację o naruszeniu prawa wymienionego w ustawie.
W przypadku opisanym w artykule może występować przypadek szczególny tej sytuacji. Sygnalistka otrzymała z ministerstwa potwierdzenie, że temat jej planowanego zgłoszenia jest objęty stosowaniem ustawy.

Zapraszam także na szkolenia na żywo, online lub stacjonarne. Sprawdź szczegóły.
Konsekwencje prawne
Jakie konsekwencje prawne mogą grozić osobom naruszającym powyższe przepisy? (Przypominam, że nie mając dostępu do źródłowych dokumentów, nie wypowiadam się o winie konkretnych osób w opisanej sprawie, ale w sytuacji hipotetycznej).
Jeżeli w danym przypadku uznamy, że sygnalista „miał uzasadnione podstawy sądzić, że informacja będąca przedmiotem zgłoszenia stanowi informację o naruszeniu prawa”, a są spełnione pozostałe warunki ochrony (dobra wiara + kontekst związany z pracą), to:
- przekazanie zgłoszenia sygnalisty osobie, której dotyczy zgłoszenie jest ujawnieniem tożsamości sygnalisty wbrew przepisom ustawy, zagrożonym karą pozbawienia wolności do roku (art. 56 ustawy),
- zwolnienie sygnalisty z pracy, będące działaniem odwetowym za zgłoszenie, jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 2 (art. 55 ustawy), przy czym trzeba udowodnić, że zwolnienie było działaniem odwetowym, a nie było spowodowane obiektywnymi przesłankami.
Jeżeli natomiast sygnalista dokonał zgłoszenia, które w sposób oczywisty nie obejmowało naruszeń prawa objętych ustawą (czyli nie miał „uzasadnionych podstaw” sądzić, że informacja będąca przedmiotem zgłoszenia stanowi informację o naruszeniu prawa) to powyższe przepisy ustawy o ochronie sygnalistów nie mają zastosowania.
Zastosowanie mają jednak wtedy inne przepisy
Przekazanie przez organ jego zgłoszenia do osoby, której dotyczy zgłoszenie – nie ma żadnej podstawy prawnej.
Ponieważ przekazywane bezprawnie są dane osobowe – to osoby odpowiedzialne i organ mogą ponieść konsekwencje z tytułu przepisów RODO.
A jeżeli sygnalista z tytułu bezprawnego przekazania jego zgłoszenia poniesie szkodę, to dodatkowo może mieć zastosowanie art. 231 § 1 kodeksu karnego.
Przewiduje on odpowiedzialność funkcjonariusza publicznego za
- przekroczenie uprawnień (tu – działanie bez podstawy prawnej)
- lub niedopełnienie obowiązku (tu – ochrony danych osobowych),
- które wywołuje szkodę dla interesu prywatnego (tu – interesu sygnalisty)
- lub publicznego (tu – podważanie zaufania społecznego do systemu ochrony sygnalistów)
- w wymiarze do 3 lat pozbawienia wolności.
Zauważmy dodatkowo, że
- przepis ten może być zastosowany dodatkowo także w pierwszym przypadku,
- zagrożenie karą jest tu wyższe, niż z przepisów ustawy o ochronie sygnalistów.
Póki co, czekamy na dalsze informacje w tej sprawie.
Aby nie przepuścić kolejnych artykułów
… i profesjonalnych nowinek zapisz się do mojego newslettera:
Jeśli nie widzisz formularza zapisu – kliknij tutaj, aby go wyświetlić. (Oprogramowanie blokujące reklamy lub ciasteczka mogło go ukryć).