Po stuleciach okupacji i zaborów sygnalista kojarzy się z donosicielem. W wielu środowiskach panuje syndrom watahy. W konsekwencji to bariery psychologiczne mogą okazać się największym problemem systemów sygnalizacyjnych. Podpowiadam kilka metod, jak temu zaradzić.
Sygnalista czy donosiciel?
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego mafia powstała i ma się dobrze we Włoszech południowych, a nie północnych? Gdy Makiawelli pisał 500 lat temu swojego „Księcia”, północne Włochy były konglomeratem niezależnych księstw i republik. Południowe Włochy były pod wielowiekowymi rządami obcymi. Na północy państwa były „nasze”, na południu państwo było „obce”. Mafia powstała jako równoległy do obcego system władzy i … alternatywny wymiar sprawiedliwości. (Funkcjonujący nawet do dziś). Współpraca z państwem była zdradą, a informowanie go – donosicielstwem. To dziedzictwo kulturowe zmienia się bardzo powoli.
Podobnie sytuacja wygląda w innych krajach, które przebywały długo pod obcym panowaniem. Jak choćby w Polsce. Przez dwa wieki (z przerwami) informowanie władzy o działaniach na szkodę państwa – było donosicielstwem. Przez donosicieli obce władze aresztowały wielu polskich patriotów.
Od 30 lat mamy już państwo „nasze”, ale kultura i postrzeganie państwa dopiero się zmienia. Ile osób jest dumnych z tego, że płaci podatki w Polsce, a ilu ciągle – że udaje im się ich nie płacić? Przy ambiwalentnym stosunku do własnego państwa powstają pytania o społeczną ocenę sygnalistów. Gdy uznajemy, że nasza (nieidealna) Rzeczypospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli – nie mamy wątpliwości, że sygnalista to patriota. Jeżeli państwo to dla nas ciągle „oni” – sygnalizowanie dalej kojarzy się z donosicielstwem.

Kolegów się nie zostawia
Stosunek środowiska do sygnalisty może być związany z jeszcze jednym, praktycznym aspektem: kogo dotyczy zgłoszenie? Wiele osób popiera sygnalistów, gdy ujawniają oni przekręty osób obcych. Politycy, urzędnicy, decydenci różnych szczebli nie cieszą się wysokim uznaniem, a kolejne ujawniane afery utwierdzają czytelników w samozadowoleniu, że …mieli rację.
Akceptacja dla sygnalizowania znacznie spada, gdy zgłoszenia dotyczą kolegów, współpracowników, członków tej samej grupy zawodowej. Włącza się wtedy mechanizm obronny watahy. Skoro „biją naszych”, to trzeba ich bronić. W wielu środowiskach istnieje fałszywa solidarność zawodowa wyrażona zdaniem „kolegów się nie zostawia”, jak mi powiedział kiedyś wysoki przedstawiciel jednej ze służb mundurowych. „Nie można kalać własnego gniazda”. Potępienie spada nie na sprawców naruszeń, ale na sygnalistę.

Kultura organizacyjna
Gdy piszę te słowa, nie mamy jeszcze projektu ustawy wdrażającej dyrektywę o ochronie sygnalistów. Wiele osób jest zatroskanych, że do jej wdrożenia pozostało tylko 103 dni, a nie wiadomo jakie będą szczegółowe wymogi prawne i jak opracować procedury.
Procedury wewnętrzne i ustanowione kanały sygnalizowania są oczywiście bardzo ważne. Popieram wszystkich, którzy nie chcą przeżyć drugiej gorączki RODO i nie chcą zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. (A nawet staram się im pomóc przez szkolenia).
Myślę jednak, że jednocześnie warto pracować nad aspektem psychologicznym. Jeżeli sygnalista będzie w organizacji postrzegany jako osoba kalająca własne gniazdo – najlepsze procedury nie zadziałają.
Jednocześnie to zadanie jest najtrudniejsze. Może wymagać zmiany kultury organizacyjnej (a nawet kultury ogólnej), co często jest procesem długotrwałym.

Jakie działania można podjąć?
1. Sprawdzić, jak pracownicy traktują swój zakład pracy? Czy jest to dla nich „dobro wspólne” czy „miejsce wyzysku”? Czy akceptują, czy potępiają nadużycia dokonywane na niekorzyść pracodawcy? Można w tym celu przeprowadzić wywiady lub anonimowe badania ankietowe. (W MSZ robiłem z zespołem coroczne badania kultury organizacyjnej).
2. W instytucjach publicznych – ważna jest świadomość misji publicznej. Czy dla pracowników to „zwykła” praca, czy coś więcej? Świadomość misji publicznej jest ważnym czynnikiem motywującym sygnalistów i osłabiającym negatywne ich postrzeganie.
3. Przesłanie od kierownictwa. Warto zadbać, aby kierownictwo jednostki wspierało pozytywne podejście do sygnalizowania słowem i czynem. Można je wspomóc, przygotowując odpowiednie materiały.
4. Informowanie o wyciąganych konsekwencjach w przypadku stwierdzenia nadużyć. Zarówno, gdy wykryto je dzięki sygnalistom, jak i dzięki kontroli, nadzorowi, skargom itp. Oczywiście po anonimizacji danych osobowych. Poczucie, że „spraw nie zamiata się pod dywan” motywuje sygnalistów i wskazuje, że kierownictwo też dba o zakład pracy jak o dobro wspólne.
5. W trakcie szkoleń warto podkreślać różnicę między sygnalistą a donosicielem. Donosiciel donosił na polskich patriotów, a sygnalista to właśnie patriota. Warto też zapoznawać uczestników z historiami i motywami autentycznych sygnalistów, z Polski i ze świata. Pokazywać, że stawali oni po dobrej stronie mocy.
Z punktu widzenia przełamywania barier psychologicznych nie należy natomiast wprowadzać programów nagradzania sygnalistów. Skutek mógłby być odwrotny, byliby postrzegani jako osoby motywowane finansowo, a nie dobrem wspólnym czy dobrem zakładu pracy.
PS.
Zapraszam Cię do prenumeraty mojego newslettera. Z przyjemnością odpowiadam na pytania subskrybentów. A ponadto, artykuły z mojego bloga otrzymasz na skrzynkę e-mailową jeszcze przed ich opublikowaniem!
Tematykę wdrożenia dyrektywy o ochronie sygnalistów omawiam na szkoleniach. Ich wykaz znajdziesz tutaj.
Obraz tytułowy: Stefan Keller z Pixabay