Reguła 88 – święci, kryminaliści i reszta z nas

Gdy przeczytałem artykuł Steve’a Priesta pomyślałem: „co za genialna i praktyczna reguła dla każdego pełnomocnika ds. antykorupcji i dyrektora compliance”. W naszych organizacjach występują trzy grupy pracowników i budując rozwiązania etyczne musimy każdą z nich traktować inaczej. A sukces zależy od postawy 88%, w których sami jesteśmy. To oni mogą zapobiec etycznym wstrząsom, które grożą firmom, rządowym agencjom i państwom.

Ranny artykuł

Zauważyłem ciekawą regułę. Gdy zdarza mi się zajrzeć do sieci społecznościowych przed 6 rano natrafiam w nich na znacznie więcej ciekawych treści, niż w ciągu dnia. (Nie mam pojęcia, dlaczego. Czyżby trolle zaśmiecające internet lubiły po prostu dłużej pospać?)

Kilka dni temu trafiłem na artykuł Steve’a Priesta „George Floyd and the Rule of 88. Who holds the power to direct effective change?”. Zrobił na mnie niesamowite wrażenie, bo w sposób niesłychanie jasny dotknął wyzwania, przed którym stoi każdy pełnomocnik ds. antykorupcji, dyrektor compliance czy doradca ds. etyki. Mianowicie, co robić, aby wdrażane rozwiązania były skuteczne? Jak zapewnić, aby kultura organizacyjna stała się kulturą uczciwości?

Priest, który etyką biznesu zajmuje się od 30 lat, zachęca spółki do stosowania Reguły 88 polegającej na podziale managerów i pracowników na trzy kategorie.

Święci

W każdej organizacji około 10% pracowników ma bardzo silnie ugruntowaną postawę uczciwości. Będą robić właściwe rzeczy czy ktoś na nich patrzy, czy nie patrzy. Trudno ich będzie sprowadzić na manowce. Nazywa tę grupę „świętymi”.

Planując działania nie ma co przeznaczać na nich nadmiernych zasobów. Nie potrzebują nawet specjalnie szkoleń, może poza wskazaniem, czego organizacja wymaga od swoich pracowników.

Kryminaliści

Druga grupa to pracownicy nastwieni na kierowanie się wyłącznie własnym interesem bez względu na zasady czy szkodę dla organizacji lub innych osób. Skłonni do popełniania nadużyć. Określa ich „kryminalistami”. Ich liczebność określa na od 1% do 6%, w zależności od organizacji, najczęściej 2%.

W stosunku do tej grupy autor zaleca jedno rozwiązanie: zwolnienie. Sprawdzaj kwalifikacje, oceniaj zachowanie i pozbywaj się czarnych charakterów. Postaw czerwone flagi, aby audytorzy, profesjonaliści od zarządzania personelem, programy monitorujące oraz pozostali pracownicy wiedzieli, jakie zachowanie jest naganne, bez względu na zajmowaną pozycję – radzi Priest. „Inaczej będziesz musiał postawić policjanta / audytora na każdym rogu, co jest niewykonalne.”

Reszta z nas

Wysiłek działań dotyczących etyki i complinace powinien być skoncentrowany na pozostałych 88% pracowników. Uważają oni siebie za ludzi z gruntu uczciwych i chcą być tak postrzegani. To od ich postawy zależy skuteczność systemu i uczciwość organizacji.

Kontrolerzy, audytorzy, inspektorzy nie wykryją wszystkich nadużyć i nieprawidłowości. Właściwa reakcja choćby jednego z trzech pozostałych, biorących udział w interwencji policjantów, mogła zapobiec śmierci Georga Floyda.

Priest podkreśla tu raz jeszcze znaczenie odpowiedzialności i wyciągania konsekwencji bez względu na zajmowaną pozycję jako kluczowego elementu przywództwa. Bez tego nawet najlepsze programy szkoleniowe i deklaracje kierownictwa nie zadziałają.  

Takie rzeczy w Ameryce, a u nas?

Koncepcja, że wśród pracowników możemy wyróżnić trzy grupy o różnym stopniu podatności na pokusy, występuje i wśród innych autorów. Z podstawie badań Daniela Kaufmanna z 2006 roku można wyodrębnić grupy tych, którzy:

  • zachowują się uczciwie, nawet w sytuacji gwarantowanej bezkarności („gdy nikt nie patrzy”),
  • są nastawieni na popełnianie nadużyć, nawet wtedy, gdy wiąże się to z ryzykiem wykrycia,
  • pozostałych, których zachowanie w sytuacji pokusy może zależeć od wielu czynników.

U Kaufmanna grupa „ryzykantów” wynosi 4%, co mieści się w przedziale określonym przez Priesta. Co ciekawe, badania nadużyć w bankach, na które powoływał się śp. Michał Czuma, również miały wskazywać, że w tym sektorze 4% pracowników jest nastawionych na popełnianie nadużyć.  Tak więc proporcje mogą być posobne w Polsce i w USA.

To co pewnie różni nas od Ameryki jest swoboda (a właściwie poważne ograniczenia), dotyczące rozwiązania umowy o pracę z pracownikiem. Zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. Naruszenie czerwonej flagi postawionej w systemie compliance lub antykorupcyjnym to może być stanowczo za mało dla sądu pracy, aby skutecznie obronić zwolnienie pracownika.

Nie jesteśmy jednak bezradni. Gdy nie ma twardych dowodów na wypowiedzenie, możemy pracownika przesunąć na inne stanowisko lub zmienić zakres obowiązków, tak aby nie miał okazji do popełniania nadużyć.

Eksponowani i zaufani

Najtrudniejszym w praktycznej realizacji zaleceniem Priesta jest egzekwowanie odpowiedzialności wysokiego kierownictwa. A także osób, cieszących się jego zaufaniem. Z własnej praktyki pamiętam, że sprawy osób „eksponowanych” i „zaufanych” należały do najtrudniejszych i nie zawsze kończyły się sukcesem, gdy zamiast dowodów były jedynie poszlaki, jak naruszane permanentnie czerwone flagi.   

Ale Priest ma całkowitą rację, że od tego zależy akceptacja systemu przez pracowników. Gdy widać, że reguły są jednakowe dla wszystkich, można liczyć na zaangażowanie i zaufanie. Istnieją fundamenty dla trwałych zmian i budowania kultury uczciwości.

Jeśli pracownicy uważają, że od pewnego poziomu obowiązuje dyscyplinarny immunitet, to skrzynka dla sygnalistów będzie pusta, a na każdym kroku trzeba będzie postawić kontrolera lub żandarma.

Jeszcze jedno

Jeśli władacie angielskim to przeczytajcie oryginalny artykuł. Jest tam też opisana piękna scena, gdy po demonstracji w małym mieście, w której Priest brał udział, część demonstrantów (ok. 5%) zaczęła rzucać kamieniami w policję i witryny sklepowe. Inna grupa, podobnej liczebności, złapała się za ręce i stanęła przed policjantami, aby ich chronić.

Siła „pozostałych z nas” nie była wystarczająca, aby powstrzymać całkowicie czarne charaktery, ale zła sytuacja stała się trochę mniej zła – pisze Priest.

Mnie to przypomina trochę czasy pierwszej Solidarności. Filmik z tego zdarzenia znalazłem w sieci.