Pojęcie „compliance” przy pierwszym zetknięciu brzmi niezrozumiale i tajemniczo. Sam przez długi czas zastanawiałem się, o co w tym chodzi? Po zbadaniu okazało się, że nie jest to jakaś wiedza tajemna. Za to całkiem użyteczna.
Oficerowie compliance – czy to jakieś wojsko?
W międzynarodowych korporacjach spotykamy często „oficerów compliance”. Nierzadko pracują oni w całych „departamenty compliance”, czasami zwane także „departamentami ds. zgodności”.
Zakres ich zadań bywa różny. Powtarzającym się motywem są zagadnienia etyczne, przeciwdziałanie nadużyciom i korupcji. Czyżby compliance był więc inną nazwą dla programów etycznych i systemów antykorupcyjnych?

Od etyki do compliance
Gdy spojrzymy na historię, odkryjemy, że jest w tym ziarno prawdy.
Compliance pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Pod koniec 20 wieku w amerykańskich korporacjach zaczęto wdrażać programy etyczne, których celem było zapobieganie nadużyciom i korupcji w relacjach z sektorem publicznym. Chodziło o to, aby korupcji przeciwdziałały nie tylko organy ścigania, ale także same firmy.
Po pewnym czasie (i kolejnych wielkich aferach, jak np. Enronu) okazało się, że zakres przestępczości, któremu powinien zapobiegać u siebie biznes jest szerszy. Wymieńmy choćby przestępstwa księgowe, przeciwko środowisku, pranie pieniędzy czy łamanie obowiązujących sankcji.
Rola doradców ds. etyki poszerzała się. Stawali się powoli specjalistami ds. zapewnienia, że przedsiębiorstwo działa zgodnie z przepisami prawa oraz branżowymi standardami. „Zgodność” to po angielsku „compliance”. Stąd pochodzenie tego terminu.
Skład zupy „compliance”
Współcześnie systemy compliance mają na celu zapewnienie zgodności działania firmy z
- przepisami prawa powszechnie obowiązującego,
- standardami branżowymi, obowiązkowymi lub przyjmowanymi dobrowolnie,
- zasadami ładu korporacyjnego i dobrego zarządzania,
- zasadami etyki w biznesie,
- oczekiwaniami społecznymi.
No ale tu może zrodzić się pytanie: czym to się różni od przestrzegania prawa, zasad etyki i standardów? Gdy prowadzimy działalność gospodarczą staramy się przecież prawa nie łamać i przestrzegać standardów, które nas dotyczą.

Między „staramy się”…
Kluczem jest tu słowo „staramy się”.
Gdy jesteśmy mikrofirmą prowadzącą prostą działalność – „staranie się” może być skuteczne. Właściciel sam wszystkim zarządza, prowadzi biznes uczciwie, przepisów prawnych i standardów jest niewiele. Raz ustalony tok działania może służyć przez wiele lat.
Gdy jesteśmy przedsiębiorstwem małym lub średnim (nie wspominając o dużych), właściciel lub zarząd musi przekazać szereg kompetencji swoim pracownikom. W pewnych obszarach działalności liczba przepisów i standardów, o których trzeba pamiętać i ich przestrzegać jest duża.
W większych firmach pojawiają się częściej okazje do nadużyć i większe pokusy. Przedsiębiorstwo może sprowadzić na manowce nieuczciwy, ale także nieuważny czy nieuświadomiony kierownik lub pracownik.
„Staranie się” przestaje wystarczać. Potrzebny jest system, czyli organizacja. Trochę tak jak z produkcją czy rolnictwem. W drobnej skali można produkować ręcznie. Przy nieco większej potrzebna jest mechanizacja.
…a systemem
„Compliance” to właśnie taka mechanizacja zarządzania zgodnością. Podejście systemowe, procesy, procedury, szkolenia, uświadamianie kierowników i pracowników. To wszystko razem, dobrze poukładane, pomaga „zapewnić” zgodność działania firmy z tym, co jest wymagane.
Compliance w firmie chroni więc przed problemami. Ale także promuje zasady dobrego zarządzania i zwiększa szanse na sukces biznesowy.
I nie jest jakąś wiedzą tajemną. Choć, jak zwykle, trochę trzeba się przyłożyć.

PS. A może wystarczy prawnik?
Czy w compliance chodzi o to, aby po prostu mieć albo współpracować z dobrym prawnikiem?
Nie do końca. Dobra obsługa prawna zawsze jest pomocna. Prawnicy często bywają oficerami compliance (czyli pracownikami ds. zgodności).
Jednak compliance to coś więcej. To system zarządzania zgodnością. Zarządzania, a więc organizacji pracy i procesów w firmie. Nie wystarczy wiedza co jest godne z prawem, standardami itp. Trzeba jeszcze wszystko tak zorganizować, aby firma zgodnie z prawem, standardami itp. rzeczywiście działała na wszystkich szczeblach.
To trochę jak z jakością produkcji. Wiedza techniczna na temat wytrzymałości materiałów czy trwałości produktów spożywczych jest niezbędna. Ale zorganizowanie działania firmy, aby wychodzące do konsumentów produkty rzeczywiście miały odpowiedni poziom jakości – jest już kwestią zarządzania.
Korzyści z newsletterem
Zapraszam Cię do prenumeraty mojego newslettera.
Kilka razy w miesiącu otrzymasz:
- porady dotyczące problematyki sygnalistów,
- ciekawe informacje z dziedziny antykorupcji i compliance,
- najlepsze zniżki.
Ponadto – z przyjemnością odpowiadam na pytania subskrybentów!
Ciekawy artykuł – i tak całkiem za darmo?
Na blogu staram się zamieszczać wartościowe materiały w bezpłatnym dostępie.
Aby wspomóc moją działalność edukacyjną – na zasadzie obopólnych korzyści – możesz:
- kupić moje szkolenie lub e-booka,
- wybrać usługi z których sam korzystam i jestem zadowolony – więc polecam je z czystym sumieniem:

