You are currently viewing Czy zatrudnienie syna przyjaciółki to zawsze kumoterstwo?
Obraz Courtany z Pixabay

Czy zatrudnienie syna przyjaciółki to zawsze kumoterstwo?

Czy zatrudnienie syna przyjaciółki w firmie prywatnej jest takim samym kumoterstwem, jak zatrudnienie go po znajomości w firmie państwowej? Czy ma znaczenie, na ile wpływowa jest to przyjaciółka? A co powiemy o właścicielu zatrudniającym w swojej firmie własne dziecko? Czy nazwiemy to nepotyzmem? A co z wyborem dostawcy parówek, który jest członkiem rady nadzorczej w innej spółce grupy?

Wiele takich pytań ciśnie się na usta, gdy czytamy doniesienia ostatnich dni.

Nepotyzm, kumoterstwo, klientelizm – to trzy grzechy kadrowe

…które z lubością wyłapują media.

Nepotyzm to faworyzowanie swoich krewnych, a kumoterstwo – przyjaciół i znajomych. Zwłaszcza w sprawach zatrudnienia, awansu, przyznawania zleceń i zamówień. Opiera się na więzach krwi i serca, czasami także na wzajemnych zobowiązaniach.

Klientelizm to bardziej interesy niż więzy: patron faworyzuje, ochrania i ciągnie za sobą w hierarchii klientów, którzy odpłacają patronowi poparciem. Czasami do interesów dochodzą także więzy: ideologiczne lub historyczne.

Nepotyzm, kumoterstwo i klientelizm są formami korupcji w szerokim znaczeniu tego słowa. Polegają przecież na nadużyciu powierzonej władzy w celu osiągnięcia nienależnych korzyści. Dla osoby faworyzowanej – bezpośrednich, a pośrednio także dla decydenta.

Rodzinne interesy nie muszą być podejrzane

Jednak czy każdy przypadek zatrudnienia osoby bliskiej zakwalifikujemy jako nepotyzm? Niekoniecznie.

Weźmy przykład firmy rodzinnej. Właściciel zatrudnia swojego syna, aby przyuczyć go do zawodu i zarządzania przedsiębiorstwem. Często syn zaczyna od szeregowego stanowiska, aby lepiej poznać firmę przechodząc przez wszystkie szczeble kariery. Uznamy to za działanie w pełni racjonalne.

Inny przypadek: udziałowiec-prezes zatrudnia drugiego udziałowca – swoją małżonkę lub małżonka – jako wiceprezesa. Oboje włożyli do spółki swój wspólny majątek. I takie postępowanie zupełnie nas nie dziwi. 

Czy powyższe przypadki są nieetyczne? Czy noszą znamiona korupcji?  W żadnym razie!

Dlaczego? Ponieważ właściciel zarządza i ryzykuje swoim własnym majątkiem, a nie cudzymi pieniędzmi. Może się pomylić, może ulec czyjemuś czarowi, ale sam siebie nie przekupi. Ponadto – będzie to działanie lojalne także w stosunku do samej firmy – inwestycja w jej rozwój i przyszłość.

Nepotyzm, kumoterstwo, klientelizm
Obraz Mohamed Hassan z Pixabay

Gdy decydują właściciele

Te reguły możemy rozszerzyć na inne przedsiębiorstwa, które są zarządzane przez swoich właścicieli, udziałowców lub akcjonariuszy. Skoro ryzykuję swoim majątkiem – to mam prawo dobierać sobie zarówno kadry, jak i dostawców czy klientów. Zgodnie ze swoim osądem biznesowym. Czasami właśnie wśród ludzi, którym ufam, bo jestem z nimi powiązany rodzinnie lub zawodowo. Może już pracowałem z nimi w innym miejscu i doskonale ich znam. Mogę popełniać błędy, ale to ja za nie płacę.

W takim przypadku, zatrudnienia osoby kompetentnej, choćby była nawet synem lub córką – nie nazwiemy nepotyzmem. Nikogo też nie powinno dziwić, że interesy mogę robić ze swoim bratem lub siostrą. Moje pieniądze, mój wybór partnerów, moje ryzyko biznesowe.

Czy tego typu firmy są więc zupełnie wolne od trzech grzechów kadrowych? Nie do końca. Właściciel także może zachować się nieracjonalnie, obsadzając pewne stanowisko niekompetentnym pociotkiem albo serdeczną przyjaciółką. Będzie to pewne wywoływać kwasy w zespole. Nie będzie lojalne w stosunku do firmy jako odrębnego bytu. Jednak o jakiejś formie nepotyzmu lub kumoterstwa będziemy mogli mówić wtedy, gdy osoby te będą rażąco niekompetentne albo zatrudnienie będzie wręcz fikcyjne. Bo choć ryzykuje właściciel – to będzie to nielojalne wobec pozostałych pracowników, wypracowujących dochód na płace nierobów.

Trochę większe w przypadku takich podmiotów jest zagrożenie klientelizmem. Na przykład przez zatrudnienie osoby poleconej przez patrona, aby wejść do sieci nieformalnego poparcia i wzajemnych przysług.

Należy też liczyć się z ryzykiem zwykłej korupcji. Zatrudnienie rodziny albo osoby poleconej przez urzędnika lub polityka tudzież dokonanie zakupów we wskazanej przez niego firmie, może być po prostu formą wręczenia nienależnej korzyści.

Gdy na plecach nie czuć oddechu właściciela

Zupełnie inaczej ocenimy sytuację w urzędach oraz w firmach, w których zarząd zarządza cudzym majątkiem i cudzymi pieniędzmi. Co ciekawe, dotyczy to nie tylko spółek skarbu państwa czy komunalnych. Podobne problemy mają także przedsiębiorstwa prywatne o rozdrobnionej strukturze właścicielskiej lub gdy właścicielami firmy są inne podmioty prawne.

Zatrudnianie pociotków i przyjaciółek, istnienie sitw wspierających się w karierze, przyznawanie zleceń lub zakupy po znajomości – automatycznie wywołują podejrzenia. O stronniczość, nielojalność i nadużywanie stanowiska dla osobistych korzyści. Dlaczego? Ponieważ w tym wypadku decydenci nie ponoszą zazwyczaj ryzyka takich operacji. Ponoszą je nieco abstrakcyjni właściciele albo podatnicy. Władza bez odpowiedzialności – jest niestety bardzo kusząca. I bardzo demoralizująca.

Dlatego w tego typu jednostkach publicznych i firmach konieczne jest wdrażanie reguł zapobiegających konfliktowi interesów. W korporacjach – takie procedury to obrona interesów rozdrobnionych właścicieli przed jaskrawym ryzykiem nadużyć. W sektorze publicznym – służą obronie interesów podatników i obywateli.

W firmach, w których managerowie czują na karku oddech właściciela, pojęcie nepotyzmu i kumoterstwa ograniczymy do rażących przypadków zatrudnienia osób oczywiście nie nadających się na określone stanowisko.

Uwaga na postrzegany konflikt interesów

W podmiotach, w których tego oddechu nie czuć – nawet zatrudnienie osoby kompetentnej – ale powiązanej – będzie budzić wątpliwości. Włącza się tu rażąca siła postrzeganego konfliktu interesów. Choćbyśmy tłumaczyli i udowadniali, że nasz siostrzeniec był naprawdę najlepszym kandydatem, a oferta naszego znajomego jedyną do zaakceptowania – nie będą nam wierzyć. Dlaczego? Ponieważ „tłumaczą się jedynie winni, bo niewinni nie mają się przecież z czego tłumaczyć”.  

W takich sytuacjach należy się więc samoograniczać. Bo pół biedy, jeżeli złamiemy własną karierę. Ale przez takie działania podważamy zaufanie także do instytucji publicznej lub firmy, którą reprezentujemy. Co ma bardzo negatywne skutki dla polityk publicznych (gdy chodzi o urząd) i dla prowadzenia biznesu (przez firmę – no chyba, że ma i tak pozycję dominującą na rynku).  

Młody człowiek po przejściach…

Wypowiadanie się na temat aktualnych spraw medialnych niesie za sobą duże ryzyko pomyłki. Osobiście unikam stawiania w stan oskarżenia jednych i rozgrzeszania innych, jeżeli nie mam dostępu do dokumentów źródłowych. Wielokrotnie się przekonałem, że obraz medialny to tylko platońskie cienie w pieczarze.

Można jednak pokusić się o ocenę zagadnień o charakterze abstrakcyjnym.

Przypadek pierwszy. Młody człowiek po duchowych przejściach postanawia zacząć nowe życie. Zostaje zatrudniony w firmie prywatnej na szeregowym stanowisku. Jej udziałowiec jest jednocześnie prezesem spółki skarbu państwa, jednak te podmioty nie wydają się w żaden sposób powiązane. W znalezieniu pracy pomogła młodemu człowiekowi matka, niegdyś ważny polityk, dziś raczej na bocznym torze, znajoma prezesa. 

Czy sytuację tę zakwalifikujemy jako kumoterstwo? Moim zdaniem – nie. Spółka prywatna, decyduje właściciel, młody człowiek pracuje, stanowisko nie jest fikcyjne.

Czy chodzi może w takim razie o klientelizm? Tego wykluczyć z góry nie możemy, ale raczej bym się tu dopatrywał po prostu odwzajemnienia pewnych dawnych przysług.

Nepotyzm, kumoterstwo, klientelizm
Obraz Hannah Chen z Pixabay

…i parówki

Przypadek drugi. Mała firma rodzinna jest jednym z dostawców parówek dla dużego koncernu. Prokurentem firmy (czyli osobą, która ma prawo ją formalnie reprezentować i podpisywać umowy) jest córka właściciela. Córka zasiada jednocześnie w radzie nadzorczej jednej ze spółek grupy kapitałowej koncernu – choć nie tej spółki, która kupuje parówki.

Koncern jest spółką akcyjną kontrolowaną przez państwo. Firma rodzinna działa w rodzinnym mieście prezesa koncernu.

Sytuacja, w której firma związana z członkiem rady nadzorczej (ba, nawet przez niego reprezentowana) robi interesy z inną spółką z grupy kapitałowej – wywołuje oczywisty konflikt interesów. Nawet, jeżeli nie byłoby konfliktu realnego (polegającego choćby na pośrednim wpływie na zawarcie umowy), to mamy do czynienia z silnym konfliktem postrzeganym.

W tego typu sytuacjach można rozgrzeszyć jedynie transakcje typowe. Przykładowo, gdy członek rady nadzorczej lub powiązana z nim firma jest zwykłym klientem detalicznym koncernu, kupującym przykładowo hot dogi. Dostawa parówek dla hot dogów transakcją typową nie jest.

Dobre praktyki giełdowe

Dobre Praktyki Spółek Notowanych na GPW 2016 wskazują, że „członek rady nadzorczej powinien unikać podejmowania aktywności zawodowej lub pozazawodowej, która mogłaby prowadzić do powstawania konfliktu interesów lub wpływać negatywnie na jego reputację jako członka organu spółki, a w przypadku powstania konfliktu interesów powinien niezwłocznie go ujawnić”.

Podręcznik do tych praktyk dodaje, że omawiana zasada odnosi się m.in. do umów i transakcji, w których jedną ze stron jest spółka, a drugą podmioty powiązane z emitentem, w tym członkowie organów spółki, a także ich bliscy. „Można przyjąć, że w takiej sytuacji zachodzi niebezpieczeństwo, iż taki kontrahent spółki wykorzysta swoją pozycję i wpływy, by transakcja lub umowa została zawarta na warunkach dających mu przywileje wobec spółki lub innych kontrahentów”.

Zauważmy, że te zasady – i wspomniane wyżej problemy – dotyczą także spółek stuprocentowo prywatnych. To, że mamy do czynienia ze spółką akcyjną kontrolowaną przez państwo nie jest decydujące dla negatywnej oceny całej transakcji. Uzasadnia jedynie zainteresowanie nią obywateli i podatników. Nasze zainteresowanie.


PS.

Zapraszam Cię do prenumeraty mojego newslettera. Z przyjemnością odpowiadam na pytania subskrybentów. A ponadto, artykuły z mojego bloga otrzymasz na skrzynkę e-mailową jeszcze przed ich opublikowaniem!

Więcej informacji i praktycznych porad w zakresie konfliktu interesów znajdziesz na moich szkoleniach dla sektora publicznego i sektora komercyjnego. (Pssst! Jako subskrybent newslettera możesz ubiegać się o zniżkę…)