Grupa posłów KO złożyła projekt ustawy nowelizującej zasady składania oświadczeń o stanie majątkowym.
Zmiany obejmują:
- włączenie do oświadczeń także majątków odrębnych małżonków najważniejszych polityków państwowych i samorządowych (aktualnie majątki odrębne nie są objęte zakresem oświadczenia),
- rozszerzenie obowiązku składania oświadczeń na członków zarządów spółek z udziałem Skarbu Państwa,
- rozszerzenie zakresu osób, których oświadczenia majątkowe są publiczne o członków zarządów SSP oraz kierownictwa agencji państwowych.
Politycy, którzy mają się wyspowiadać z majątków małżonków to: Prezydent RP, członkowie rządu, posłowie i senatorowie, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, członkowie zarządów powiatów i województw.
Mój szybki komentarz.
Majątki małżonków
Aktualnie majątki odrębne małżonków nie są ujawniane w oświadczeniach majątkowych osób pełniących funkcje publiczne. Ujawniany jest tylko majątek osobisty i wspólny.
Jednocześnie na całym świecie znana jest praktyka przepisywania nielegalnych korzyści na członków rodziny, aby je ukryć przed opinią publiczną. Polityk formalnie jest biedny jak mysz kościelna, ale jego rodzina opływa w luksusy.
Intencja wnioskodawców jest więc jak najbardziej słuszna. Więcej transparentności leży w interesie publicznym.
Ujawnianie majątków małżonków najważniejszych polityków postuluje także Transparency International. Przepisy takie istnieją już w kilku krajach, ale na razie stanowią one zdecydowaną mniejszość.
Ujawnianie a prawo do prywatności
Pojawia się jednak pytanie o zgodność takiego rozwiązania z prawami człowieka i konstytucją.
Prawa człowieka muszą być szanowane, choć jednocześnie nie mają one charakteru absolutnego. Mogą zostać one ograniczone, na przykład ze względu na ważny interes publiczny. Dotyczy to także prawa do prywatności. Jednak takie rozwiązania zawsze powinny być proporcjonalne do celu, który chcemy osiągnąć.
Pojawia się więc pytanie, czy ujawnienie majątku innych osób niż sami politycy, nie narusza praw tych osób? Zwłaszcza, jeżeli ma miejsce w trakcie kadencji lub sprawowania funkcji, kiedy trudno takie rzeczy przedyskutować przed kandydowaniem?
Pierwsza próba zakończyła się porażką
Warto przypomnieć, że podobna ustawa z roku 2019, przygotowana przez rząd ZP, została zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny.
Poprzednia ustawa szła dalej niż obecny projekt. Obejmowała także majątki dzieci polityków oraz osób pozostających z nimi „we wspólnym pożyciu”.
Jednocześnie w ustawie przewidziano bezpiecznik, a mianowicie majątki małżonków, dzieci i partnerów życiowych nie miały być publikowane bez zgody polityka. Byłyby jednak analizowane przez właściwe służby skarbowe i antykorupcyjne.
Mimo tego, Trybunał uznał, że „ingerencja w prywatność i autonomię informacyjną niepełniących funkcji publicznych dzieci własnych, dzieci przysposobionych i dzieci małżonka funkcjonariuszy publicznych, prowadząca w pewnych sytuacjach do naruszenia ich czci i dobrego imienia, jest nadmierna i przez to nie spełnia … testu proporcjonalności. Konieczność ujawniania majątku dzieci własnych, dzieci małżonka i dzieci przysposobionych osłabia również więzy rodzinne, a wręcz może prowadzić do konfliktów wśród najbliższych.”
Uzasadnienie ustne odniosło się więc głównie do praw dzieci polityków i ich małżonków. Nie zostało wydane uzasadnienie pisemne, które pozwoliłoby ocenić argumenty trybunału w stosunku do małżonków i partnerów życiowych.
Czy jest na to sposób?
Zastrzeżenia trybunału są czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę przy obecnych pracach legislacyjnych. Część podnoszonych argumentów może zostać powtórzonych także przez trybunał wydający wyrok w podobnej sprawie. Nawet, gdy skład orzekający będzie inny.
Jeżeli celem ma być przyjęcie przepisów rzucających więcej światła na majątki polityków, a nie tylko podyskutowanie o nich, to trzeba zastanowić się nad rozwiązaniami obniżającymi ryzyko ich zakwestionowania.
Zauważmy, że głównym celem składania oświadczeń o stanie majątkowym ma być utrudnienie korzystania z owoców korupcji i innych form wykorzystania stanowiska dla osiągania nielegalnych korzyści. Gdy w oświadczeniach ujawnia się majątek osobisty i wspólny – w celu ukrycia trzeba go przepisać przynajmniej na małżonka. Gdy dodamy małżonków – zostaną dzieci. Po dodaniu dzieci – zostaje dalsza rodzina. Przyjaciele. Słupy. Spółka krajowa albo z podatkowego raju.
Jest to utrudnienie, tym bardziej, że nawet rodzinie nie zawsze można ufać. Jednak zazwyczaj można korzystać z owoców swojej podłości formalnie należących do innych.
Może więc podejść od innej strony?
Może utrudnijmy korzystanie z majątku, formalnie należącego do innych?
Przy takim podejściu polityk, oprócz majątku własnego i wspólnego, deklarowałby inny majątek, z którego faktycznie korzysta.
Jeździ samochodem należącym formalnie do żony, babci lub spółki? Niech wpisuje, czym jeździ.
Mieszka w apartamencie przepisanym na ciotkę? Niech deklaruje, w jakich warunkach mieszka.
Wypoczywa na działce zapisanej na szwagra? Niech się pochwali.
Robi zakupy, płacąc kartą wystawioną na spółkę z Kajmanów? Niech pokaże ile wydaje.
W takim wypadku druga część deklaracji obejmowałaby majątek będący w faktycznym władaniu / dyspozycji polityka. Dobrzy prawnicy musieliby się zastanowić nad odpowiednią formułą prawną.
I teraz najważniejsze.
Jeżeli ten majątek, z którego polityk faktycznie korzysta, należy do osoby prawnej – w oświadczeniu należałoby podać jej dane.
Natomiast jeżeli ten majątek byłby formalnie własnością osoby fizycznej (żony, syna, szwagra, kumpla, bezdomnego) – należałoby tylko wpisać „osoba fizyczna”, bez ujawniania jej danych.
W ten sposób ominęlibyśmy problemy z naruszeniem prawa do prywatności osób, które same nie pełnią funkcji publicznych.
Są też pilniejsze zmiany
Przy okazji warto dodać, że problem z zapisywaniem majątku na małżonków, dzieci i dalszą rodzinę, jest tylko jednym z problemów związanych z systemem oświadczeń o stanie majątkowym.
I nie jest problemem najpilniejszym.
Nasz system pochodzi jeszcze z lat 90.
Mamy papierowe formularze. Nieczytelnie wypełniane. Zakres deklaracji na tyle dziurawy i nieprecyzyjny, że umożliwia ukrycie pokaźnej części majątku i dochodów. Samych wzorów formularzy jest (podobno) 18.
Organy przyjmujące oświadczenia powinny ja analizować, ale gdy są to organy administracji to nie mają w tym celu narzędzi.
To, od czego należałoby zacząć to:
- doprecyzowanie zakresu deklarowanego majątku, ale także dochodów, zobowiązań i wierzytelności itp.
- ujednolicenie formularzy dla różnych grup zawodowych,
- wprowadzenie formularzy elektronicznych wypełnianych komputerowo,
- połączenie jawnych deklaracji w jedną bazę dostępną na centralnej stronie internetowej,
- przekazanie organom odbierającym oświadczenia jasnych obowiązków, uprawnień i narzędzi do analizy oświadczeń.
Projekty takich kompleksowych reform były zresztą opracowane w CBA i Ministerstwie Sprawiedliwości jeszcze w roku 2014, za ministra Marka Biernackiego. Projekt ustawy został nawet skierowany do konsultacji, ale „zgasł” po odejściu ministra Biernackiego ze stanowiska.
Wystarczy odkurzyć i uaktualnić.
Inicjatywa legislacyjna grupy posłów jest do tego świetną okazją.
Zapraszam do newslettera
Pakiet ciekawych informacji kilka razy w miesiącu. Plus przywileje. Zapisz się tutaj.
Jeśli czytasz ostatni akapit…
..to tekst był pewnie interesujący. Podziel się nim w swoich sieciach społecznościowych. To doskonała forma podziękowania.
Przyciski znajdziesz poniżej.
Możesz też postawić mi kawę.
Obraz tytułowy został wygenerowany przez narzędzie Cosmic Dream z ChatGPT
